Do technologii 3D mam stosunek neutralny. Całkiem przezroczysty. W moim archiwum znajduje się zbiór trójwymiarowych slajdów z dzieciństwa, ale nie lubię ich wcale bardziej od zdjęć „płaskich”. W trzech wymiarach wciąż opowiadają tę samą historię. No i nie da się ich ot tak po prostu oglądać. Specjalna lornetka, do której wkładanie kolejnych slajdów jest zdecydowanie bardziej upierdliwe, od przeglądania zdjęć. Poza fotkami z dzieciństwa, jest też w moim archiwum uwieczniona ekspozycja Panoramy Racławickiej w technice trójwymiarowej i tu już bez wątpienia warto podjąć wysiłek. Po prostu fajniej się ogląda szarżujących kosynierów w 3D niż na kartach albumu. A jak jest z szarżującym w trójwymiarze Conanem? Już tłumaczę…
