Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sucker Punch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sucker Punch. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 września 2011

"Sucker Punch", czyli o wiedzy i niewiedzy


Nie ma jednego, pewnego sposobu na uzyskanie najpełniejszego doświadczenia filmowego. Zanim przystąpimy do oglądania, można o filmie wiedzieć cokolwiek, bądź nie wiedzieć nic, no i jest jeszcze całe spektrum sytuacji pośrednich. Każda z opcji ma swoje wady i zalety. Bywa, że wiedząc cokolwiek o filmie, psujemy sobie nieświadomie zabawę, pozbawiamy się radości płynącej z tajemnicy, którą życzliwy recenzent był łaskaw zdradzić. A niewiedza, to jak skok na główkę do zamulonej wody. Emocje są, ale taka zabawa może się źle skończyć.

Przygoda z Sucker Punch była dla mnie jak skok z niedużej wysokości, ale na wyjątkową płyciznę. Głowa boli wciąż. Boli też szyja i ten ból to jedyne co powstrzymuje przed kręceniem nią z niedowierzaniem. Jeśli chcesz się przestrzec i oszczędzić sobie tytułowego „frajerskiego ciosu”, to…