Podróż to proces, istotą którego jest różnica pomiędzy
punktem wyjścia i dojścia. Podróż to także motor napędowy wielu opowieści.
Podróżujemy codziennie. Na krótkie dystanse. Na długie. Niektórym z nas udaje
się wybrać w podróż dookoła świata, przynajmniej raz w życiu, inni nie
opuszczają rodzinnego miasta, miasteczka, wsi przez całe życie. Bywa, że
kręcimy się w kółko, w efekcie zataczając koło, i punkt wyjścia, i dojścia
znajdą się w tym samym miejscu, ale tylko pozornie. Punkt dojścia będzie
miejscem innym poprzez sumę doświadczeń z podróży. Niezliczona jest też liczba
środków, za pomocą których można podróżować. Warunkiem koniecznym, jest
wyłącznie zmiana samego podróżnika. Czasem niezauważalna, a bywa, że
nieodwracalna. Sztuka jest także formą podróżowania. Najmniej przewidywalną ze
wszystkich. Bywa, że zaczyna się w zaciszu domowym, bez kapci, na kanapie, w
kinowej sali, galerii, i kończy się w tym samym miejscu. Dzisiaj będzie o
filmie, który z łatwością można obejrzeć bez wychodzenia z domu, a który
stanowi nieoczywistą kwintesencję filmowej podróży…