Sobota nie wzbudza wątpliwości. Nie jest, być może, aż tak
oczywistym dniem jak niedziela, ale powszechnie uważa się ją za dzień wolny.
Podążając za tropem „rozrywki w czasie wolnym” przedstawię kolejną propozycję.
Zakładam, że wszyscy, którzy mieli gdzieś dojechać, już to zrobili. A teraz
mogą wygodnie rozsiąść się w fotelu.
Paul Giamatti
zwykł czaić się gdzieś na drugim planie. Jego twarz na tyle wryła się w pamięć,
że czujemy się z nią komfortowo, choć czasem trudno jest przypomnieć sobie „jak
ten aktor się nazywa?” W niedalekim odstępie czasu wpadły w moje ręce dwa filmy
z Giamattim w roli głównej i
poczułem, że jestem mu to winny - ten weekend poświęcam jemu, tym razem, jako
gwieździe pierwszego planu.
