Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roma Gąsiorowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roma Gąsiorowska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 listopada 2011

"Listy do M.", czyli co to za śmiech?


pow. tzw. "nowa polska szkoła plakatu"

Polska komedia romantyczna to osobny gatunek kina. Rzecz absolutnie hermetyczna, istniejąca tylko i wyłącznie w promieniu kilkuset kilometrów od koryta Wisły. Przygotowana zwyczajowo przez bandę nieutalentowanych cyników dla widza, który ma problem z jednoczesnym czytaniem napisów i spożywaniem pop-cornu. To forma rozrywki, która nie śmieszy. Dostarcza jedynie pretekstu do rechotu. Wiadomo, jak jest: tu dupa, tam kawałek cycka, ktoś się wypier*oli, czasem wyje*ie… No, generalnie fajnie jest. Można zarżeć, zarechotać. Multipleksy wciąż intensywnie zapraszają na – Wyjazd integracyjny. Mniej intensywnie czynią to aktorzy, którzy użyczyli swoich facjat do promowania tegoż przedsięwzięcia. Za to Ci, którym srebrny ekran umożliwił bilokację i występują jednocześnie w Listach do M. na tę – polską komedię romantyczną z dopiskiem „bożonarodzeniowa” zapraszają bez żenady. Czy List do M. to kolejny (słaby) powód do rżenia, czy też po prostu przyzwoity film? A może to wyłącznie efekt tzw. „magii świąt”? Jeśli chcesz wiedzieć czy Franek uśmiechał się na Listach… wiesz co robić.

wtorek, 4 października 2011

"Ki", czyli o tym, że skrótowość potrafi być nużąca


Skrótowość niejedno ma imię i niejeden wymiar. Zasadniczo ze skrótowości korzystamy w dwóch skrajnych przypadkach: z jednej strony w wyniku nadmiaru informacji, gdy chcemy od razu przejść do sedna; z drugiej zaś strony, gdy próbujemy zakamuflować informacyjny deficyt – stajemy się tak skrótowi, że aż niezrozumiali. To taka próba dodania znaczeń przez redukcję. Czasem efektowna (ale wyłącznie na krótką metę), bardzo rzadko jednak efektywna.

Przepraszam za powyższy akapit. Czuję się z nim nieswojo. Nie wiem, jak zabrać się za Ki. To film skrajnie niedobry i pusty pod względem zawartości emocjonalno-intelektualnej. Jednocześnie wzbudza we mnie skrajne, silne i bardzo negatywne emocje, które nie wynikają bezpośrednio z procesu oglądania, tylko z poczucia oszustwa, które powstaje już po fakcie. Ki wyzwala emocje, na które zupełnie nie zasługuje. Jeśli chcesz wiedzieć zgodnie z materiałami promocyjnymi „dlaczego nie polubisz jej (Ki)”, to…