Efekt ekranowy wykracza zdecydowanie poza materiał książkowy, stanowiąc swoistą impresję na temat potencjalnie wszystkich możliwych do popełnienia błędów przez filmowego twórcę. Gdy kryminał „na serio” staje się groteską, dobrze być nie może...
...bez zbędnych ceregieli. Stukanie w klawiaturę to jego tupanie nogą. Być może uratuje Cię przed kiepskim filmem albo nie pozwoli przegapić świetnego?
środa, 23 listopada 2011
"Uwikłanie", czyli kryminał pocztówkowy
Jacek Bromski jest „etatowym” prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Gdy wspólnie z Juliuszem Machulskim bierze się za adaptację
poczytnej powieści kryminalnej, nie będzie nadużyciem oczekiwanie utworu
wzorcowego – rzetelnej i profesjonalnej produkcji.
Efekt ekranowy wykracza zdecydowanie poza materiał książkowy, stanowiąc swoistą impresję na temat potencjalnie wszystkich możliwych do popełnienia błędów przez filmowego twórcę. Gdy kryminał „na serio” staje się groteską, dobrze być nie może...
Efekt ekranowy wykracza zdecydowanie poza materiał książkowy, stanowiąc swoistą impresję na temat potencjalnie wszystkich możliwych do popełnienia błędów przez filmowego twórcę. Gdy kryminał „na serio” staje się groteską, dobrze być nie może...
czwartek, 17 listopada 2011
"Listy do M.", czyli co to za śmiech?
![]() |
pow. tzw. "nowa polska szkoła plakatu" |
Polska komedia romantyczna to osobny gatunek kina. Rzecz
absolutnie hermetyczna, istniejąca tylko i wyłącznie w promieniu kilkuset
kilometrów od koryta Wisły. Przygotowana zwyczajowo przez bandę
nieutalentowanych cyników dla widza, który ma problem z jednoczesnym czytaniem
napisów i spożywaniem pop-cornu. To forma rozrywki, która nie śmieszy.
Dostarcza jedynie pretekstu do rechotu. Wiadomo, jak jest: tu dupa, tam kawałek
cycka, ktoś się wypier*oli, czasem wyje*ie… No, generalnie fajnie jest. Można
zarżeć, zarechotać. Multipleksy wciąż intensywnie zapraszają na – Wyjazd
integracyjny. Mniej intensywnie czynią to aktorzy, którzy użyczyli
swoich facjat do promowania tegoż przedsięwzięcia. Za to Ci, którym srebrny
ekran umożliwił bilokację i występują jednocześnie w Listach do
M. na tę – polską komedię romantyczną z dopiskiem „bożonarodzeniowa”
zapraszają bez żenady. Czy List do M. to
kolejny (słaby) powód do rżenia, czy też po prostu przyzwoity film? A może to
wyłącznie efekt tzw. „magii świąt”? Jeśli chcesz wiedzieć czy Franek uśmiechał
się na Listach… wiesz
co robić.
czwartek, 10 listopada 2011
"Szczęście ty moje", czyli o tym, że świat bywa brzydki, nawet bardzo, a ludzie źli, nawet bardzo…
Powszechnie wiadomo, ilu policjantów potrzeba do wkręcenia
żarówki. Czego natomiast potrzeba, by przekonać się, że świat może być miejscem
bardzo, ale to bardzo brzydkim, zamieszkanym przez jeszcze brzydszych ludzi?
Czasem wystarczy wyjrzeć przez okno. Niekiedy trzeba by wybrać się w podróż
pociągiem osobowym z przesiadką w Kutnie. Można też obejrzeć Szczęście ty moje… Tylko ostatni
pomysł jest gwarantem efektu.
Po nieplanowanej przerwie Franek powraca ku przestrodze
recenzją filmu, który w niewielkiej liczbie kopii może właśnie krążyć gdzieś w
okolicy Twojego, Czytelniku, kina studyjnego. Jeśli chcesz się przekonać, że
ludzie są źli, a świat gorszy i przy okazji zaoszczędzić kilkanaście złotych
to…
Subskrybuj:
Posty (Atom)